Szewc bez butów chodzi…

Jestem właścicielką i projektantem w firmie GARDENICA Studio Architektury Krajobrazu. Często ludzie, z którymi rozmawiam stwierdzają „Ty to na pewno masz piękny ogród”. Chyba nic bardziej mylnego…

20150925_104842

20150925_104855

20150925_104847

No cóż zależy co dla kogo jest piękne. Niestety mój ogród chyba nie należy do tych, które chciałabym widzieć i robić dla swoich klientów. Dlaczego? Pewnie dlatego, że jest on zrobiony wbrew wszystkim zasadom. Jest typowym przykładem ogrodu kolekcjonerskiego, w którym rośnie 164 gatunków drzew i krzewów, 208 bylin, 17 gatunków pnączy, 33 gatunki i odmiany traw ozdobnych, 32 odmiany róż, a do tego sporo roślin cebulowych, tarasowych i jednorocznych… Jako zawodowy ogrodnik mam bowiem kompletnego bzika na punkcie roślin, co oznacza tyle, że jest u mnie i mydło i powidło.

20150925_104936

20150925_104916

Kompletny brak zasad. Jeśli spodoba mi się jakaś roślina, szybko staram się ją zdobyć. A potem ląduje na rabacie. Często nie tam gdzie powinna, ale tam gdzie akurat znajdę wolne miejsce. Efekt po pewnym czasie jest często opłakany, zaburzona koncepcja lub stanowisko mało sprzyjające danej roślinie. A skutek tego taki, że rośliny po kilka razy zmieniają swoje miejsce pobytu…

20150925_104913

20150925_104925

Wiele roślin, które kiedyś mnie zachwyciły, po pewnym czasie przestają mi się podobać lub po prostu nie radzą sobie na danym stanowisku. W rezultacie, albo lądują gdzieś pod płotem, albo szukam dla nich innego domu. Większość roślin jest posadzonych w pojedynczych egzemplarzach, a to jak wiadomo wbrew zasadom tworzenia ogrodu. Na rabatach panuje, powiedzmy mały rozgardiasz.

20150925_104958

Ale ten rozgardiasz i sposób prowadzenia ogrodu ma także swoje zalety. Dzięki takiej dużej liczbie odmian i gatunków mam możliwość zaobserwowania jak radzą sobie na naszym terenie. Dodatkowo mogę także pokazać klientom jak wygląda dana roślina i jak rośnie…

20150925_104721

20150925_104946

20150925_105054

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jedno jest pewne, gdyby dziś mój ogród opustoszał to na pewno zrobiłabym go inaczej, choć bardzo to swoje „królestwo roślin” lubię…

A jak Wam się podoba?

Dlaczego firmy ogrodnicze nie traktują nas poważnie?

Dlaczego firmy ogrodnicze nie traktują nas poważnie? Mam tu na myśli przeróżne szkółki, centra i sklepy ogrodnicze.

Wiele podróżuję, a jak każdy zapalony ogrodnik przy okazji zaglądam do takich miejsc. Trochę podglądam zestawienia, szukam rarytasów i smaczków, ale też często przyglądam się pracy w takich miejscach. Sama marzę o szkółce, czy małym centrum ogrodniczym… ale na razie to tylko marzenia.

Tak więc, wracając do tematu, dlaczego skoro ktoś kto zarabia na nas ogrodnikach nie traktuje nas poważnie?

Grzech takich miejsc pewnie można by wyliczać bardzo długo. Począwszy od braku nazwy, na braku ceny skończywszy. To prawda, że nie mam w tej kwestii żadnego doświadczenia i wiele osób powie, że nie wiem zupełnie o czym piszę. Ale jako potencjalny klient mogę czuć się pominięta lub nawet „olana” przez sprzedającego.

Ale to grzeszki codzienności i większość z nas zdążyła się już do nich przyzwyczaić. W końcu jesteśmy na tyle fachowcami, że większość roślin potrafimy rozpoznać, a o cenę można przecież dopytać.

No właśnie cena… Musze przyznać się tutaj do pewnej nieuczciwości z mojej strony (bo nie chcę tego nazywać inaczej). Podróżując po takich szkółkach mam już takie, w których o zgrozo! większość roślin jest nie oznaczona prawidłowo. Niestety jako ogrodnik kompletnie nie potrafiący odmówić sobie okazji, często kupuję rośliny za tzw. „bezcen”. I nie mam tu na myśli niskiej ceny, ale raczej cenę nierównoważną z wartością danej rośliny. Kilkakrotnie kupiłam już bowiem roślinę, która z powodu braku wiedzy czy niefrasobliwości pracownika była źle oznaczona. Z moich ostatnich zakupów to choćby Mamutowiec olbrzymi (Sequoiadendron giganteum) odmiany ‘Pendulum’ o wysokości 150cm, kupiony za 70 zł. A wszystko tylko dlatego, że ktoś oznaczył go jako sosnę czarną. Podobnie było z prawie 60cm sosną Jeffreya (Pinus jeffreyi) odmiana ‘Joppi’ kupioną jako sosna pospolita za 13zł, czy cedrem libańskim (Cedrus libani) odmiany ‘Glauca’ wysokości 120cm , którego z kolei sprzedano jako jałowiec pospolity za 29zł.

20150918_223334

20150918_223238

Pewnego dnia wędrując alejkami znanego i renomowanego centrum ogrodniczego zauważyłam roślinkę, której szukałam już od dłuższego czasu. Mowa tu o śniegowcu wirgilijskim (Chionanthus virginicus). Naczytałam się o nim sporo, a kiedy zobaczyłam zdjęcia w necie wiedziałam, że musze go mieć. I wtedy właśnie jest, to on mój upragniony śniegowiec! Piękne, zdrowe i duże krzewy, a na domiar szczęścia kwitnące. Nie mogłam powstrzymać zachwytu i już wtedy wiedziałam, że jest mój. Chwyciłam czym prędzej doniczkę i nie zważając na cenę pobiegłam do kasy. Musiałam mieć wtedy strasznie głupią minę, kiedy pan poprosił 9 zł. Na pewno wyglądałam dziwnie, bo zaraz potem Pan zapytał czy to drogo? Nie odpowiedziałam nic, zapłaciłam i biegiem do samochodu. Jeszcze większy szok czekał mnie w domu, kiedy w torbie znalazłam paragon, a na nim informację, że kupiłam ligustr…

Głupio mi, bo to tak jakbym okradała tych „biedaków”, ale przecież można też powiedzieć, że sami sobie winni skoro nie wiedzą co sprzedają. Koleżanka, która prowadzi swoją szkółkę ( nie takie jak te opisane oczywiście), powiedziała mi „Daj spokój, jak bym mogła to sama bym skorzystała”. Trochę to uspokoiło moje wyrzuty sumienia…

Jestem ogrodnikiem z powołania i niestety mam taką przypadłość, że ilekroć widzę ludzi zastanawiających się czy dana roślina w ich ogrodzie będzie czuła się dobrze, spieszę z pomocą. Kończy się to często kilkunastominutowymi wykładami na temat pielęgnacji i często nie jednej lecz kilku roślin. Zdarzało mi się tez pokłócić się ze sprzedawcą, który na przykład sądził, że hortensje lubią sucho, a rozplenica ‘Rubrum’ i trawa pampasowa bez problemu zimują w naszym klimacie. Jak można traktować klienta jak debila i wciskać mu wszystko tylko po to żeby zarobić. To psuje branżę i zniechęca ludzi do upiększania swojego otoczenia.

A na koniec jeszcze jedna ciekawostka ze znanej szkółki, która w mojej okolicy robi większość zieleńców w mieście. To dereń, ale jak to dereń… Rósł sobie biedak spokojnie, aż urósł i trzeba było go przesadzić, bo doniczka była już dla niego za mała. No i przesadzili biedaka…

20150622_200747

20150622_200752

No comments…